Przeprowadzki

No i wracam do pisania.

U mnie dużo zmian i to w całkiem szerokim zakresie w związku z czym pomyślałam, że może warto by wrócić do pisania. Wiem, że w świecie Instagramo-TikToka jest to mocno odważne podejście, ale doszłam do wniosku, że chciałabym mieć miejsce, w którym swobodnie wrócę do poszczególnych wpisów za pomocą kategorii czy też hastagów. Obstawiam, że znajdziecie tu więcej gotowania, trochę wojaży + może jakieś reko odnośnie książek. Mówi się, że życie zaczyna się po 30, ale strzelam, że owe powiedzenie funkcjonuje po każdorazowej zmianie pierwszej cyfry w metryce. Ale, ale – do brzegu. Zrobiłam to. Po którychś z kolei wakacjach postanowiłam, że pakuję walizki i jadę w słońce. Tak oto znalazłam prackę w swojej branży na słonecznym Gibraltarze. Z początku myślałam, że to żart, potem nastąpił etap akceptacji, aż finalnie … poleciałam.

Na miejscu jestem już 3 tydzień, próbuję odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Poza załatwianiem wszystkich formalności, bujam się również ciut po plażach co by zrelaksować głowę przed nową pracą. Powoli odkrywam swoje miejsca, poznaję otoczenie. 

Gibraltar o dziwo – małe terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii, ledwie liczy niecałe 7km2, a potencjał z kosmosu! Dacie wiarę, że na samym Gibraltarze znajdziecie 3 plaże? Poniżej parę ujęć. Enjoy.

1. Catalan Bay – mój totalny faworyt. Nie jest za duża, ale z racji odległości, na pewno znajdziecie sporo wolnego miejsca na swój ręcznik i książkę. Piękne widoki gwarantowane.

2. Eastern Beach – długa i duża plaża natomiast mnie osobiście nie ujęła. Ot, dobry spot jeżeli nie mamy ochoty biec na dalsze plaże. Po przejściu przez granicę wystarczy, że skręcicie w 1 ulicę w lewo i potem idąc prosto około 6-8 minut, w momencie kiedy droga będzie skręcała w prawo, po lewej stronie zobaczycie początek plaży.

3. Sandy Bay – najdalej położona plaża, całkiem piękne widoki z góry. Warto przejść się spacerem, bo to raptem z 3km od granicy maks, aczkolwiek tak jak pisałam wcześniej – moim zdecydowanym faworytem jest Catalan Bay Beach z kolorowymi domkami w tle.

Szczerze mówiąc, Gibraltar mocno mnie zaskoczył. Pierwszy raz byłam tu w maju tego roku. Zaliczyłam klasyczną wycieczkę z Itaką, gdzie główną atrakcją był czas wolny na Main Street (a.k.a. Krupówki w Zakopanym czyli liczba osób na metr kwadratowy – 76353673675) oraz wjazd na (prawie) szczyt co by dać się strerroryzować makakom. Generalnie byłam na nie. Dopiero po przeprowadzce zaczęłam odkrywać go na nowo, zapuszczać się innymi ścieżkami. Mimo małej powierzchni, znalazłam miejsca spokojniejsze, takie, w których można odetchnąć, którymi będę starała się z Wami dzielić.

Miłej nocki!

Dodaj komentarz