Duńskie smaki

Niby Gibraltar, a ja tu z Danią 😉 Co prawda podróż ta miała miejsce wieki temu, jednak grzechem byłoby nie dzielenie się tak świetnymi miejscami na mapie Kopenhagi. Także no – zapraszajU!

1. Smørrebrød; Torvehallerne

W pierwszych dniach naszej duńskiej wyprawy, koleżanka z którą zwiedzałam miasto, uświadomiła mnie, że koniecznie należałoby wejść w temat duńskich smørrebrød’ów. Na pierwszy rzut oka widzimy kanapeczkę, jednak to co różni ją od zwykłego sandŁicza to fakt, że jest ona w rozmiarze XXL, serwowana z dodatki w postaci sałatki z kurczak/ziemniaków/pieczeni wołowej nafaszerowanej jajkami. Maks dwie kanapki i macie śniadanie z obiadem z głowy. Pyszna sprawa, szczególnie serwowana w Torvehallerne.

2. Friends & Brgrs; Vimmelskaftet 47

F E N O M E N A L N A burgerowania. Dawno nie jadłam tak zacnego burgera. Wizualnie wydaje się mikrusem, jednak nie dajcie się zwieść. Jedna porcja mięsa i już po Was. Knajpa chwali się tym, że samodzielnie wypieka buły + składa kanapejrony przy użyciu turbo świeżych i eko składników co faktycznie przekłada się na smak. Uwaga na wersję z jalapeño – mocno przypieka podniebienia nawet tak wprawionych graczy jak mła 😀

3. Gorm’s Pizza; znowu Torvehallerne

Prawilna włoska pizza, żaden słaby fast food. Cienkie ciasto, menu z dużą dawką mozzarelli, oliwy i prosciutto. Pizzusza podawana w kartonowym opakowaniu co nadaje turbo klimatu. Szczerze to nie wiem czy jadłam gdziekolwiek lepszą wersję. Płacimy w milionach, ale nadal warto.

4. Next Door Cafe; Larsbjørnsstræde 23

Totalny must have na śniadanie czy też lunch. Maleńka knajpeczka z niesamowitym klimatem. To co ujmuje na wejściu to sympatia osób serwujących wszystkie te przysmaki. Mnie kupili tekstem skierowanym do 2 zbłąkanych turystów nie widzących dla siebie osobnego miejsca: Dnt worry! U can sit nxt to them (w sensie nas + grupy obcych sobie ludzików). They r only humans, u dnt need to be shy wypowiedziane z ogromnym uśmiechem. Słowem wyjaśnienia – w lokalu znajdują się 2 duże stoliki przy których siadają wszyscy/bez względu na stopień wzajemnego zaznajomienia. To na co zdecydowałam się w wersji śniadaniowej to pankejki z truskawkami polane eko syropem klonowym. T U R B O pycha. Kawa bezbłędna.

A gdyby ktoś się zastanawiał czy warto w ogóle wbić się i posiedzieć trochę w CPH – zdecydowanie polecam. Piękne miasto z niesamowitym klimatem, dużo cieplejszym niż w polskim sezonie zimowym. Można złapać trochę dystansu i oddechu od naszej (już nie mojej, hehe) deszczowej jesieni. Rekomenduję ja M a j a. Piona!

Dodaj komentarz